niedziela, 29 marca 2009

Brownie z serem, nutką pomarańczową i orzechami laskowymi.


Skomplikowana nazwa, wiem a właściwie, nie ma w tym nic trudnego ;). Już kiedyś, tiaa. pochwale się. 26 października, zrobiłam to brownie na moje urodziny - specjalnie uprzedzam na przyszłość, spodziewam się góry życzeń rzecz jasna :D. Ale tym razem wyszło mi o wiele lepsze ( chyba nikt nie zaszkodził mojej perfekcyjnej aurze w kuchni :P ) za pierwszym za długo przetrzymałam w piekarniku, pamiętam jak zrywałam te resztki sreberka ze spodu ciasta, masakra. Ale dało się zjeść, a wiecie nawet dobre było ! ;D A właśnie, zapisałam sobie gdzieś kolejny tekst. Oo mam ! Buszuję z Gabrielą. Z - ( haha ) po stronkach w necie i padają słowa :D :

G : Oo! Takie torty lubię ! ( z podekscytowaniem )
I: a ja właśnie nie ( z powagą )
G: dlaczego ?? ( ze zdziwieniem ;-O )
I : od razu widać, ze mało słodkie ! ( z ekspresją :d )

Na kartce papieru te literki składające się w słowa, zdania wcale nie wyglądają tak śmiesznie,ale w rzeczywistości to zupełnie inna bajka :D. A i dziewczyny pytanie skierowane do was ;) co pieczecie na święta, jakieś propozycje ? ;-) trzeba już teraz wsiąść się do roboty, nie ma co zwlekać ;-) .

Składniki na prostokątną blaszkę 20 x 30 cm :

Masa czekoladowa :

  • 120 g miękkiego masła, nie użyłam miękkiego, ale co tam :P
  • 250 g białego cukru
  • 2 jajka + 1 żółtko
  • 210 g gorzkiej czekolady, zużyłam 200, po co kupować kolejną tabliczkę dla 10 g, bezsens :D
  • 4 łyżki ostudzonej kawy
  • 1 łyżka rumu/ brandy, dałam rum, ale moim zdaniem jedna łyżka to za mało :P
  • 165 g mąki, ja przesiewam
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • Szczypta soli
  • 30 g orzechów laskowych, można i więcej..

Masa serowa:

  • 340 - 350 kremowego twarożku
  • 100 g cukru, w zasadzie sypałam na oko, ale wyszło na pewno więcej ;)
  • 1 żółtko
  • 30 g mąki
  • Skórka starta z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka wyciśniętego soku z pomarańczy

Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Foremkę wyłóż folią aluminiową.

Zaczynamy od.. sera. Gładki twarożek utrzyj z cukrem dodaj żółtko i wsyp mąkę, cały czas miksując ( czasami, kiedy się zamyślę, zupełnie nieświadomie ustawiam mikser na najwyższe obroty ;P - mama się wkurza " Iza. Dopiero co wyprałam tę bluzkę, pięknie ! " co poradzić, wiosna idzie ! ) na koniec dodaj skórkę i sok z pomarańczy i wymieszaj.

Masa czeko:












Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej ( 2 małe garczki i po krzyku. Do jednego, większego wlej wodę do połowy wysokości, do drugiego, mniejszego wsyp połamaną czekoladę, ustaw na małym ogniu, od czasu do czasu przemieszaj ;-) ). Masło utrzyj z cukrem, stopniowo wbijaj jajka i żółtko ( bez skorupek :P ) cały czas ubijając. Wymieszaj z czekoladą, kawą i rumem. Dodaj przesianą mąkę, proszek do pieczenia i szczyptę soli ( mąkę przesiałam dopiero po wymieszaniu z proszkiem ). Wymieszaj na jednolitą, gładką masę, z czego połowę przełóż do foremki, łyżką rozłóż połowę masy serowej, porób ósemki ( właściwie ja, nazywam je " esy floresy " uwielbiam :D ) delikatnie mieszając jasną i ciemną masę. Widelcem, łopatką - tak jak ja to zrobiłam, jak tylko będzie ci wygodnie :). kolejny krok - miejscowo rozłóż masę czekoladową i serową i znowu ósemki ;-). Posyp orzeszkami (miałam pomocnika ! nawet mu poszło :P)


Piecz około 25-30 minut, to zależy od twojego piekarnika ;-). Ciasto powinno być wilgotne w środku, sprawdzaj patyczkiem ;). Wiesz, lepiej wyciągnąć wcześniej niż przesuszyć :). Ja wyciągnęłam w idealnym momencie ( ma się to wyczucie :D, ale latałam do kuchni, chyba ze 3 razy :P ).


PS. Moja siostra przechodzi kolejną fascynację w swoim życiu. Tym razem konie. Wpada do mojego pokoju i " ihaaa ! patataj patataj !! " parska mi do ucha i nie daje spokoju ! Widzicie jak starsze rodzeństwo potrafi się znęcać nad młodszymi ! :D

sobota, 28 marca 2009

Zapiekanka z kurczakiem i porami w majonezie.


Trudno żeby się nie udała :D. Poważnie. Pamiętam kiedy pierwszy raz ją zrobiłam, oczywiście zabrakło majonezu ( zawsze musi czegoś zabraknąć, w naszym domu tak już jest, norma :P ), myślę sobie spoko.. " Pati !! skoczysz do Rozy po kielecki " ? Wiem, słodkie lenistwo :D, ale kto by się przejmował ? czasem dobrze jest dać sobie trochę spokoju, wyluzować i wykorzystać rodzeństwo, co nie ? :D. Słowo zapiekanka kojarzy się z czym ciężkim, tłustym - szczególnie z majonezem, ale wiecie. uspokajam, żeby nie było :d poza majonezem, tłuszczu jest w tym niewiele. Tym bardziej, że dużo nie da się jej zjeść, wierzcie mi na słowo :D. Sesja by Michał Stańczyk ;-] ( sympatyczny, nie powiem, że nie :P ) Wiem, podpis jest w dolnym rogu zdjęcia, ale wiecie fajnie jest się czasami pochwalić:" Noo.. wiesz, w sobotę miałam sesję z fotografem (odrzuca włosy do tył :P), a ty co ciekawego robiłaś ? :D " Szpan, haha ;).Jeszcze raz dzięki, że wpadłeś Michał, było
spoko ;-). A odchodząc od tematu, kupiłam sobie f.i.o.l.e.t.o.w.e pumpy na co wieczorne treningi o tematyce " shake your pupka " , piszecie się na to dziewczyny ? ^.^ . Trzeba o siebie dbać :D. A co ?!











Składniki :
  • Dwie duże piersi z kurczaka, dałam chyba nawet 3 duże - ale ja to do siebie mam, że odkrawam cały tłuszczyk, także po odkrojeniu na jedno wychodzi :D
  • Trzy duże pory, moja koleżanka jest na profilu bio-chem w liceum. Na doświadczeniach, zawsze muszą zakładać wielkie, bardzo estetycznie wyglądające gogle - i powiem wam, że doszłam do wniosku, że są wielofunkcyjne :D przydały by mi się w kuchni ! :D
  • Majonez, ja zużyłam duży słoiczek
  • Sól, ulubione przyprawy - do kurczaka, spontan. Spontan jest najważniejszy :D zawsze sypię co pod ręką. Co mi tylko wpadnie do głowy ;).

I to by było na tyle składników ;-). Piekarnik nagrzej do 180-200 stopni. Piersi z kurczaka umyj, pokrój w drobne ( drobniejsze :D ) kawałki i obtocz w ulubionych przyprawach. Pory - odkrój " zielony piuropusz ", fajnie to brzmi :P, solidnie opłucz pod bieżącą wodą, zazwyczaj przekrawam je na pół i dopiero wtedy myję, ale wtedy tak jakby.. trochę więcej do krojenia, a że miałam make up - pff. trzeba jakoś wyglądać, co nie? :D a moje kanaliki łzowe lubią się oczyścić po 10 sekundach krojenia, dałam sobie spokój z przekrawaniem :P. Pokrój w grubsze plastry. Do naczynia żaroodpornego wysmarowanego masłem, wyłóż pory, posól - ja oczywiście zapomniałam, like always :P, kurczaka - całość dociśnij ;) i posmaruj warstwą majonezu, tak żeby kurczak nie wystawał spod jasnej, kremowej, tłustej pierzynki :D. Piecz około 50 minut, w podanej powyżej ( umknęło ci ?:D ) temperaturze.








środa, 25 marca 2009

Rafaello.










Bez pieczenia, myślę sobie " banał.. !! " oczywiście wszystko zaplanowane, jadę do C.A, składniki są, duża kuchnia jest, miejsce w lodówce..to kwestia czasu :D no to .. do roboty !! i tu się zaczyna. Też tak dziwnie wpływają na was ostatnie :P .. " zmiany pogodowe " ? deszcz, mini grad, słonce, śnieg i wiatrrr. wczoraj już prawie zaliczyłam glebę, mało brakowało :D Ale myślę pozytywnie: paskudnie jest :-) x 10 Noo.. w każdym razie zaczęło się od : W zasadzie nic wielkiego, zupełnie przypadkiem włożyłam wtyczkę od miksera do zielonej herbaty mojej siostry ( wcześniej mi się nie zdarzyło :D) a potem to już z górki. Aaa (!!) i dzisiaj kolejny tekst ;). Tym razem padło na Pati . Wpada do kuchni. " Naleśniki ??!!.. bezglutenowe ??!!.. ze szpinakiem ??!!.. Kocham Cię !! " lubię te teksty, są takie ..;) No i ciasto wyszło, jest spoko ;) Myślę, że można by dodać dosłownie troszeczkę alkoholu ( jeszcze nie przemyślałam jakiego :D ) byłoby bardziej wyraziste, z pazurkiem :P. Ale w sumie bez też jest całkiem.. wiecie, dobre !! bardzo delikatne, wychodzi go dosyć sporo, ale nie miałyśmy z tym problemów ( jak zwykle.. :D ) większość zjedliśmy u C.A, kilka kawałków do mnie, kilka zostało u niej, no problem :P. Można by je nazwać " save coconut cake " o zakalca tu nie łatwo, hehe.

Składniki na blaszkę 20 x 30 cm :

  • 2-3 paczki krakersów - nie. nie będzie słone ;)
  • 1 litr mleka
  • 2 budynie waniliowe z cukrem możesz tez zastąpić kokosowymi, śmietankowymi :D
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej, ja dałam gdzieś.. 3 kopiate, jakoś nie przemawia do mnie leisty, rzadki budyń :P
  • 3/4 szklanki cukru - to. tooo.. strasznie mało !! dałam chyba o połowę więcej, norma :D
  • 1 żółtko
  • 250 g masła, margaryny, jak wolisz ;)
  • Około 150 g wiórek kokosowych + 50 do posypania - sypałam na oko, ale myślę, ze nie przesadziłam :D

10 minut i już z głowy ;-]. Do kubka odlej trochę mleka, resztę zagotuj z cukrem. Do odlanego mleka wsyp oba budynie i mąkę ziemniaczaną, no właśnie, dlatego pisze " trochę mleka ", czyli około 3/4 kubka ? żeby nie powstała ci okrągła żółta kulka :D. Ugotuj budyń. Ostudź, wiesz.. jak masa się zważy to blender załatwi sprawę, ale lepiej tego uniknąć :D Masło zmiksuj z żółtkiem, dodawaj po łyżce budyniu, cały czas miksując :P. Dodaj wiórki kokosowe i wymieszaj. Możesz spróbować dolać trochę alkoholu, na własną rękę :D

Po kolei układaj :

  • warstwę krakersów
  • masę
  • warstwę krakersów
  • masę
  • warstwę krakersów
  • masę
  • posypkę ( a oto cała filozofia przygotowania posypki ;) :

Pozostałe wiórki kokosowe zrumień na patelni, cały czas mieszając - spalenie nie zajmie im zbyt dużo czasu, dlatego nie wychodź z kuchni :D i wymieszaj z kilkoma pokruszonymi krakersami) Wstaw do lodówki na 2 - 3 godziny. A najlepiej smakuje po całej nocy leżakowania w lodówce, kiedy masa całkiem stężeje ;)


Smacznego ;-] ;***

sobota, 21 marca 2009

Sernik Londyński.


" Tarnów się rozwija ", budowa galerii Tarnovia, rondo, moja szkoła : korytarz nowy, sale prawie jak nowe :D Ławki nowe, żółte "krzesełka" (strasznie nie wygodne !! ) Elektryczna tablica w sali C10 :D - ( tylko jak na razie nikt nie potrafi z niej korzystać ). A w zenicie po raz pierwszy znalazłam ciastka digestive ( kruche herbatniki z mąki pełnoziarnistej) !! Myślę sobie " wow.. " Szpan.. :D. Nie lubię tradycyjnych, prostych serników, bez kruchego spodu. Kojarzą mi się z ciastkami kupionymi w cukierni, napakowanymi mąką i innymi " zapychaczami " . Z tego przepisu skorzystałam po raz drugi, jest spoko;-). Zawsze kupuję trochę więcej ciastek, niż podane jest w przepisie. Uwielbiam je kruszyć palcami !! I jest zabawa :D. Tym razem zabrakło foli aluminiowej, złotek po czekoladzie - brak. Ale trzeba sobie radzić. Dałam sobie spokój z kąpielą wodną, już widzę ten mokry, ( mokry ?! ) przemokły ciasteczkowy spód. Tiaaa. Bez "sreberek" się nie obejdzie w kąpieli wodnej. Dlatego stwierdziłam, i na żywioł :P Spali się, to trudno. Piekłam go w zasadzie około godziny zamiast półtorej. Także bez moczenia, tez można !! A wyszedł taki malutki, słodki i śnieżnobiały z jasną, kremową, migdałową polewą ( Co w niewielkim stopniu widać po fotkach, iż robiłam je późnym wieczorem :P ). Przepis z bloga Dorotuś.

Składniki na małą tortownicę o średnicy 20-22 cm :











Kruchy spód:

  • 150 g ciastek digestive
  • 75 g masła, roztopionego


Składniki na masę serową:


  • 600 g kremowego twarożku, użyłam pół na pół tłustego z chudym
  • 150 g cukru pudru, wsypałam 200-210 i wyszło w sam raz ;-]
  • 3 duże jajka
  • 3 duże żółtka jajek
  • Cukier waniliowy
  • 1,5 łyżki soku z cytryny
  • Dodałam od siebie budyń waniliowy, przez to sernik jest bardziej " zwarty " , łyżeczkę ekstraktu migdałowego - możesz zastąpić go swoim ulubionym, nada ciastu charakteru :D i skórkę pomarańczową - ( dobraaa. pochwale się, domowej roboty :P )

Polewa:

  • 145 ml kwaśnej śmietany, dałam 180 g, 18 %
  • 1 łyżka cukru pudru * około 100 g ( wcale nie wyszła za słodka !! :P )
  • Pół łyżeczki ekstraktu z wanilii, około 1 i 1/2 łyżeczki migdałowego, tak jak wcześniej wspomniałam, możesz zastąpić go dowolnym ulubionym ;)

Ciasteczka rozkrusz ( jeee..:D )i połącz z roztopionym ciepłym masłem. Wymieszaj i przełóż do tortownicy, ugnieć palcami, łyżką, jak wolisz. Nie musisz bawić się w smarowanie foremki masłem, tłuszcz jest już dodany do ciastek, spoko ;). Na czas przygotowania masy serowej wstaw foremkę do lodówki.

Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Pójdzie gładko, 15 minut i po wszystkim ;-)

Serek ubij na gładką masę ( ja kupiłam zwykły biały twarożek i zmieliłam go na gładką masę w malakserze ), dodaj cukier i cukier waniliowy. Po kolei wbijaj po jednym jajku i żółtkach. Wlej sok z cytryny, wsyp budyń ( nie musisz, ja po prostu nie trawię mokrych, bardzo wilgotnych serników, a ten właśnie taki jest, budyń/ kasza manna załatwiają całą sprawę ;-] )

Jednak chcesz upiec sernik w kąpieli wodnej? okej. W takim razie :D najpierw zagotuj wodę w czajniku. Foremkę z pokruszonymi ciasteczkami podwójnie wyłóż folią aluminiową ( czyli od zewnętrznej strony ), wyłóż masę serową, przełóż do większej formy, do której wlej gorącą wodę do połowy wysokości - to tylko brzmi tak skomplikowanie, w rzeczywistości do banalnie proste ;P. Wstaw do rozgrzanego piekarnika i pieczo około 50 minut, powierzchnia sernika powinna być ścięta. Śmietankę ubij z cukrem pudrem i olejkiem. Gotową masą polej sernik i wstaw do piekarnika na 10 - 15 do 20 minut. Nie czekaj patyczek po zanurzeniu w cieście będzie suchy ;). Tego sernika nie pieczemy do "suchego patyczka". Pamiętam o uzupełnianiu wody. Przez podaniem schłódź porządnie w lodówce swój wypiek ;P. " włalaa " ;-) !!

To białe, ze słodką minką, to przerobiona skarpetka mojej mamy. Tiaaa. Wylegiwało się w sobote na kanapie ;-].

Smacznego ;*

czwartek, 19 marca 2009

Naleśniki czekoladowe.


Pieczenie z dziewczynami, odsłona III / II ..? Mniejsza o szczegóły :D
Właściwie, miałyśmy zrobić coś kokosowego, specjalnie na życzenie Olki.. ale kiedy przewinęłyśmy się przez "lawi" ubrań i dotarłyśmy na moje rozścielone, zawalone stertą ubrań łóżko ( no co ?! miałam na 7 do szkoły :D ) i dorwałyśmy się do książki "czekolada" znalazłyśmy przepis i przez myśl nam przeszło "czemu nie" ? Cudeńka tak apetycznie wyglądały na zdjęciu . Lubię kiedy dziewczyny ( Olka i Nutka ;** ) wpadają i dajemy czadu w kuchni, zawsze składamy się np. po piątce i idziemy do sklepu, kupujemy co trzeba i ruszamy do akcji, degustacja- na własną odpowiedzialność :D. Nie wiem dlaczego zawsze ja z całej ekipy wychodzę z brązową, słodką buźką (wyjadało się masę czeko z miski ^.^ ).. chyba po prostu lubię się paprać :D. Często piszę, że ktoś, kiedyś, powiedział to i to... tym razem padło na mnie. W radiu wiecie.. grają, grają, później gadanie ;-) padły słowa " Każdy ma jakiś sekret " - powtórzyłam " każdy ma jakiś sekret" na to Olka " a ty masz? " Spontanicznie ze zdziwieniem odpowiedziałam " jaa.. ?? nieeee ... " Dziewczyny w śmiech, bo Iza zawsze jakąś głupotę musi szczelić :D.. W sumie naleśniki wyszły spoko, smakowały zupełnie jak.. brownie ;-] zdecydowanie :D Nie wiem jakim sposobem dziewczyny wpakowały po 2 sztuki, skubaanee...:D ja po 1 wymiękłam i w tym tygodniu odpuszczam sobie czekoladę ( tydzień już dobiega końca..:D ) No, tylko zapomniałyśmy o jednym.. bezy dla Nutki, ale spoko, next time :D ;-) Aaaa..(!!) już bym zapomniała. Wczoraj byłam z C.A na kochaj i tańcz w kinie, świetny film, nogi same rwą się do tańca. W idealnym nastroju ( film tak ładnie się skończył
;-) ) opuściłyśmy kino, wskakujemy do BM' ki i jak fun to fun.. :D. Gdyby matematyczka wiedziała co ja wyrabiam wieczorami (hehehe.. :P)

Składniki niby.. na 11, w przeliczeniu na normalne małe porcje 7 naleśników :P :

Ciasto :
  • 85-90 g mąki pszennej
  • 1 łyżka kakao w proszku
  • 1 łyżka cukru - u nas 2, ( w ogóle nie było słodkie.. ;-] )
  • 2 rozkłócone jajka- czyli rozbełtane lub też nie :D
  • 175 ml mleka
  • 2 łyżki stołowe ciemnego rumu
  • 140 g masła - ejj. babyy.. spokojnie :P

Mąkę przesiej do miski, dodaj kakao i cukier ( nie żałować sobie :D ). Po środku zrób wgłębienie do którego wlej jajka i wymieszaj - na początku zamiast miksera podałam Olce trzepaczkę, w wyniku czego powstała wielka czekoladowa kulka :D. Wlej mleko i ubij na gładką masę. Dolej rum i wymieszaj. Rozpuść masło, z którego wlej 2 łyżki stołowe do ciasta. Wymieszaj i odstaw do lodówki na około 20 -30 minut, my się do tego raczej nie stosowałyśmy..;-]

Krem czekoladowy:

  • 5-6 łyżek śmietanki kremówki
  • 225 g czekolady deserowej * po krótkich poszukiwaniach zdecydowałyśmy się na gorzką + mleczną (200 g )
  • 3 jajka
  • 2 stołowe łyżki cukru- a wsypało się jakieś 4 -5 :D

W naczyniu o tzw. grubym dnie :P rozpuść na małym ogniu śmietankę z czekoladą. Żółtka ubij z 1/2 cukru na gładką masę, wlej czekoladę, utrzyj i odstaw do ostygnięcia.


W oddzielnej misce ubij białka na sztywną pianę (wiesz.. sprawdzić to można na wiele sposobów, najprostszy to przewrócenie miski do góry nogami, jeśli piana nie wyląduje na twoich skarpetkach tzn. że jest porządnie ubita ;-], phii..:P ) dosyp resztę cukru i starannie zmiksuj. Do masy czekoladowej dodaj łyżkę piany, wymieszaj. Resztę przełóż do miski. Na teflonowej, rozgrzanej patelni usmaż niewielkie naleśniki ( po każdym kolejnym musisz odrobinę natłuścić patelnię, najwięcej frajdy jest z przewracania :P )

Naleśniki przełóż masą ( dawałyśmy po 1-2 łyżki farszu ), zawijaj w trójkąt. Przełóż do natłuszczonego naczynia żaroodpornego, układając blisko siebie :D - farsz może troszkę się wylewać, nie przejmuj się ;-) . Piecz około 20- 30 minut w temperaturze 200 stopni.

Sos owocowy : ( nie starczyło nam na sok, życie nastolatek..;D )

  • 25 g masła
  • 4 łyżki cukru
  • 150 ml soku pomarańczowego
  • 225 g owoców ( maliny, truskawki, jeżyny ..)
  • 3 łyżki stołowe rumu

Masło roztop na małym ogniu, wsyp cukier, smaż do czasu aż się zrumieni. Wlej sok i gotuj do czasu powstania "syropu" . Dorzuć maliny/truskawki/jeżyny i wymieszaj, gdy owoce się nagrzeją, wlej rum i podgrzewaj około 1 minuty, zapal sos przy pomocy zapałki - ciekawe.. dopiero teraz się dowiedziałam :D potrząsaj patelnią, płomienie znikną. Naleśniki przełóż na talerzyki, oprósz cukrem pudrem, polej sosem i podawaj :P. My dodatkowo ubiłyśmy śmietankę kremówkę z cukrem pudrem ;-).

Smacznego, buźkaaa ;*** ;=)

niedziela, 15 marca 2009

Potrawka z kurczaka w sosie z czerwonej soczewicy.


Soczewica. Śmieszna nazwa, tez tak myślicie ? ;-]. Ten przepis wymyśliłam już dawno.. latem ? Chyba tak, łaziłam bezcelowo po sklepie ( jak to czasem bywa w wakacje..) i wrzucałam do koszyka co tylko miałam pod ręką i..wyszło ;-) . Czasem fajnie jest poeksperymentować, dodać coś od siebie, zmienić, " ulepszyć ". Nawet tylko dla odgonienia kuchennej nudy ;-).. Przyjemnie kiedy tak wesoło na talerzu, wiosennie ;-). Tak :D czyli kurczak w wersji wiosennej, kolorowej ;P.

Składniki na 5-6 porcji :

  • Jedna duża cebula / dwie małe
  • 3-5 ząbków czosnku
  • Łyżka masła
  • 400 g pomidorów z puszki, razem z sokiem, pokrojonych w kostkę (tiaaa..)
  • Sok z 1/2 cytryny
  • Łyżeczka cukru
  • 3 pojedyncze piersi z kurczaka
  • Oliwa z oliwek, tak ewentualnie.. olej ;-)
  • 270-300 g czerwonej soczewicy
  • Rosołek warzywny lub ziarenka smaku ( like always..;-] )
  • Szklanka ciepłej wody
  • Sól, ulubione przyprawy ( ja daję sól.. ;dd )
  • Makaron
  • Pietruszka ( do dekoracji )

Podejrzewam, że za zamieszaniem i chaosem raczej mało kto przepada ..;dd najpierw przygotuj sobie wszystkie składniki. Piersi z kurczaka starannie umyj, pokrój drobno ( paseczki, kosteczka) jak lubisz ;-) Obtocz w ulubionych przyprawach, soli, czy ziarenkach smaku ( zawsze mam pod ręką ;P.. ) Pomidory, cebulę i czosnek pokrój w kosteczkę. Soczewicę zalej wodą i ustaw na małym ogniu. To samo zrób z makaronem.


Cebulę zeszklij " delikatnie" na maśle, dodaj czosnek i przesmaż. Dodaj pokrojone drobno (tiaa..) pomidory i wlej sok, polej dużą ilością oliwy z oliwek. Podduś pod przykryciem około 5 min, wlej sok z cytryny ( bez pestek ;-) ) posyp cukrem i starannie wymieszaj ;] przesmaż kolejne 5 minut, co jakiś czas przemieszaj ;). W tym czasie możesz posolić soczewicę, nie koniecznie ;). Na rozgrzaną oliwę/olej wrzuć pokrojonego kurczaka, podduś, pozwól wodzie odparować..;dd delikatnie zrumień i zdejmij z ognia. Do pomidorów wlej soczewicę ( powinien powstać pewnego rodzaju pomarańczowy sos ;-) ) Wymieszaj i wlej szklankę ciepłej wody, w której rozpuszczony był rosołek/wsyp ziarenka smaku lub sól, vegetę.. dadaj kurczaka i gotuj pod przykryciem na małym ogniu około 5-7 minut. Zdejmij z ognia ;). Podawaj najlepiej w miseczkach z makaronem, ozdób pietruszką, możesz tez po nałożeniu do miseczek posypać odrobiną parmezanu, będzie pasować ;)








Smacznego ;*** !!..

Kreativ Blogger Award.


Monsai z bloga kuchnia-monsai nominowała mnie do Kreativ Blogger Award. Za co szczerze jej dziękuję, to takie słodkie, bardzo mi miło ;-]. Cieszę się, że podobają wam się przepisy i odwiedzacie moją stronę :)

Uwielbiam was, jesteście wspaniałe ;-] Imponuje mi wasza pasja i zapał do kuchni ;)

Zasady nominacji:

* Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger oraz informujemy kto przyznał nam wyróżnienie * Nominujemy 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich* Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu

Blogi, które typuję, to :-) :

* Smak imprezy, Olgi Smile :-)

* Quchnia, Notme :)

* Kuchnia Szczęścia

* Kuchnia-Monsai, Monsai

* Kolorowe kulinarne inspiracje Asiejki

* Internetowa książka kucharska Majanki

* Moje wypieki, Dorotuś

* Obsesja kuchenna Kuchasi

Codziennie do was zaglądam, zachwycacie mnie swoimi wcale nie takimi małymi " dziełami sztuki " - nie bądźcie takie skromne {^.^}.

Całusy kuchareczki, podziwiam was z wszystkich sił :-) ;***

piątek, 13 marca 2009

Mini tarty z nadzieniem szpinakowo serowym.














Jak wam minął pechowy "13" [^.^] ?? Dzisiaj zdecydowałam się właściwie na gotowca ;-), już przywykłam, że tego dnia lubi mi coś nie wyjść, nie powiem że nie ;-] Zależało mi na czasie, 30 minut i po wszystkim ;] właściwie musicie tylko przygotować nadzienie i ułożyć je na płatach gotowego ciasta ;) Wszystkim smakowało ;-) siostra(Pati) przy ocenie powiedziała coś w stylu : " dobre, tylko znalazłam pełno takich gałązek " - nie mówiłam jej nic o szpinaku w liściach, nie wiedziała, bo zazwyczaj używamy rozdrobnionego, to było takie słodkie [^.^..] Ciasto francuskie to świetna sprawa, zawsze się uda a nadzienie to już kwestia...
gustu ;-]. Szybko i estetycznie, ma tez wiele innych zalet ;) tj. mniej naczyń w zlewie (a przyznaje, że lubię czasem upuścić ;dd.. )



Składniki na 4 mini tarty:
  • 300 g gotowego ciasta francuskiego, czyli po 75 g na porcję
  • 450 g szpinaku w liściach, może być mrożony ;-] nie ma problemu ;dd..
  • Łyżka masła
  • Czosnek, jeśli lubicie, ja dałam 4-5 ząbków ;-]
  • 180-200 g kwaśnej śmietany 12/18%
  • 100-110 g białego twarogu, "ewentualnie" dziewczyny możecie spróbować z chudym ;
  • 100-120 g tłustego, żółtego sera
  • Sól, miałam pod ręką ziarenka smaku ..;dd
  • Łyżeczka gałki muszkatołowej - kupiłam w końcu mieloną, wcześniej męczyłam się i kaleczyłam palce przy ścieraniu całej, proste..;dd
  • Parmezan do dekoracji ;]

Rozmrożony szpinak podduś z masłem na patelni. Dodaj posiekany drobniutko czosnek i przesmaż kilka minut. Wlej śmietanę, wymieszaj i zostaw na małym ogniu na 2-3 minuty. W tym czasie zetrzyj na tarce o małych oczkach ser żółty. Do szpinaku rozkrusz biały twarożek i dokładnie wymieszaj. Dopraw do smaku solą i gałką muszkatołową. Dodaj ser żółty, zdejmij z ognia i przemieszaj. Szpinak gotowy.. ;-) Na płaty ciasta rozłóż nadzienie, możesz też posypać odrobiną parmezanu. Piecz w temperaturze 180-200 stopni od 10-15 minut ;-). Po upieczeniu, posyp tarty szczyptą gałki muszkatołowej i drobno startym parmezanem, smacznego ;-) ;***


Zamiast kilku małych tart, możesz zrobić jedną, dużą ;-). Buźkaa ;*

środa, 11 marca 2009

Tort dobosza.


Na spóźnione urodziny taty ;-). Często przy robieniu tortów i ciast przekładanych masą mam mnóstwo nie planowanych przygód, to już normalka.. tj. przypalone biszkopty czy samo spadające miski..;dd dzisiaj zaplanowałam sobie wszystko perfekto, dokładnie przeanalizowałam cały przepis ( phii..) i co? biszkopty ładne, złociste, masa całkiem całkiem, tort ogólnie wyglądał w miarę estetycznie ii..? ;dd.. zupełnie nie wiem dlaczego karmel wyszedł taki twardy, normalnie skamieniał ;dd.. [?] w każdym razie, po kilku godzinach przemyśleń < wali głową w ściane> stwierdziłam, że ściągnę biszkopt z karmelem i zastąpię go śmietaną. Chyba dobrze zrobiłam.. na tym karmelu i tak pewnie połamalibyśmy sobie wszystkie zęby ;-]. A tort wyszedł taki dobry, malutki i uroczy :).. przepis z ksiażki "czekolada".

Składniki na 6-8 porcji :


Biszkopt :
  • 3 jajka
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej * zastąpiłam pomarańczową, nikt się nie zorientował.. ;)
  • 100 g mąki pszennej * ja przesiewam

Masa :

  • 175 g czekolady deserowej * możesz zastąpić gorzką/ pół na pół z mleczną.. ;)
  • 175 g masła * najlepiej miękkiego i żadne tam mixy z margaryną dziewczyny .. ;]
  • 2-3 łyżki mleka
  • 350 g cukru pudru

Karmel :

  • 100 g cukru kryształu
  • 4 łyżki wody

Na 4 arkuszach pergaminu narysuj okręgi o średnicy 18 cm. W misce ubijaj jajka z cukrem około 10 minut, na dużych obrotach, do chwili gdy masa będzie puszysta, a po wyjęciu z niej łopatki miksera przez kilka sekund pozostaje wgłębienie. Wlej esencję waniliową lub inną ..;) wymieszaj i stopniowo dodawaj przesianą mąkę, miksując. Wyłóż połowę masy na 2 narysowane okręgi i piecz w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez 5-8 minut, ja piekłam niecałe 4, haaa.. ;-]. Biszkopty powinny być złotobrązowej barwy. W ten sam sposób upiecz kolejne 2 placki.

Przygotowanie masy czekoladowej zacznij od.. roztopienia czekolady [^.^], najlepiej w kąpieli wodnej. Kiedy czekolada będzie ready..;dd ubij masło z cukrem i mlekiem na puszystą, gładką masę. Wlej ostudzoną czekoladę i starannie zmiksuj. Ostudzone 3 biszkopty przełóż masą, zostawiając trochę do ozdobienia boków ciasta.

Aby uzyskać twardy, lepiący karmel, po którym ciężko jest umyć jakikolwiek garnek ( phii..) do rondelka ustawionego na małym ogniu wsyp cukier i zalej wodą, gotuj aż cukier się zezłoci ;].. Karmel wlej na jeden z pozostawionych placków i ułóż go na reszcie. Udekoruj według uznania :)

PS. Odczułam potrzebę porysowania {^.^} Buźkaaa ;***..

wtorek, 10 marca 2009

Krem pieczarkowy z grzankami.


Dobra, nie okłamujmy się. Ta zupa jest wprost stworzona dla "lewych rączek" i osób nie przepadających za staniem przy garach ;-). O prostszą zupę byłoby ciężko.. Gotowy obiad w 30 minut ?? U mnie, to nie problem ;-]. A odchodząc od tematu kupiłam sobie z kumpelą hula hop ( będziemy dawać czadu.. ;-], jak na razie nie potrafię utrzymać tego kółka na biodrach nawet 10 sekund, ale założę się, że z czasem będę robić postępy.. ;dd ) Kręcicie z nami dziewczyny ?? ;-) Tak na dobry początek talii osy ;dd Zupę można podawać z grzankami, groszkiem ptysiowym.. zdecydowanie na ciepło i bez blendera się nie obejdzie.. ;-)

Składniki na 3 małe, lub 2 duże porcje :
  • 2 małe cebule
  • Łyżka masła
  • 1/2 kg pieczarek
  • Marchewka
  • Sól i pieprz
  • Vegeta/ bulion lub ziarenka smaku ;dd..
  • 2 szklanki gorącej wody

Cebulkę pokrój * nie musi być to idealna kosteczka, i tak czeka ją blender ;-]. Marchewkę obierz i zetrzyj na tarce. Pieczarki umyj/obierz lub poskrob - ja skrobię, i zetrzyj na tarce o tych samych oczkach co marchewkę.

Cebulkę zeszklij na łyżce masła, dodaj pieczarki wymieszane z marchewką i przykryj patelnię aby woda uległa tzn. odparowaniu ;dd.. Następnie przesmaż kilka minut i wyłóż pieczarki do garnka, zalej bulionem / wodą i dosyp przyprawy, duś około 10 do 15 minut. Zmiksuj na gładką papkę ( phii..) blenderem i podawaj ;). Z grzankami nie ma większej filozofii.. ;] Smacznego ;* !!

niedziela, 8 marca 2009

Ufff...

Izabela Kornelia Łucja, nice ? ;-) miałam nie mały zamęt w tym tygodniu (hihi..) szkoła, bierzmowanie, korepetycje.. wracałam do domu po 20 ;-). Ale teraz stoję twardo na ziemi, od poniedziałku do środy mam rekolekcje i mam zamiar wziąść się do roboty ;) Wczoraj bardzo miło spędziłam wieczór z C.A, zrobiłyśmy suflet czekoladowy z przepisu Nigelli ( zdjęć akurat brak ;-) ), polecam! świetna sprawa, trochę ciężkostrawna, ale ten smak.. i miło spędzone chwile, to się liczy ;-) W nowym tygodniu mam zamiar przedstawić wam moje propozycje na zdrowy, lekko strawny ( smaczny ;] ) posiłek mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, a jeśli nie to liczą się przecież intencje ;) A w niedziele pasuje coś upiec, no właśnie.. z moich ciasteczek owsianych, które nie dość, że przypaliłam i rozwaliłam, hihi.. powstała całkiem smaczna granola ( ołł..jeee ;dd ) - wniosek : nie poddawać się i starać ocalić nieprzewidzianą porażkę, a i tak śmiechu było co nie miara ;dd. Przepis z książki "czekolada" warto wypróbować, może akurat wam się uda ;-)

Ciasteczka z płatków owsianych ( w mojej wersji : rozwalone ciasteczka z płatków owsianych by bellaaa.15 ;] )



Blaszka o średnicy 20 cm:
  • 125 g masła
  • 75 g białego cukru
  • 1-2 łyżki płynnego miodu
  • 350 g płatków owsianych
  • 75 g deserowych groszków czekoladowych* dałam około 120 g
  • 50 g rodzynków * zastąpiłam orzechami włoskimi, drobno posiekanymi

Najpierw posmaruj masłem foremkę i odmierz wszystkie składniki ;-)


Kiedy wszystko jest gotowe: masło, miód oraz cukier rozpuść na małym ogniu, do powstania jednolitej masy. Zdejmij z ognia, dodaj płatki i starannie wymieszaj. Dorzuć groszki lub posiekaną czekoladę, rodzynki i ew. orzechy. Przemieszaj i przełóż do natłuszczonej formy, ugnieć łyżką i piecz około 30 minutek w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Gdy nieco przestygnie (tiaaa..) zaznacz nożem porcje a pokrój dopiero po całkowitym wystygnięciu.

Myślę, że to idealna przekąska do pracy, szkoły lub na piknik ;dd. W razie spartolenia sprawy, tak jak mła ;) podawaj z jogurtem naturalnym lub ciepłym mlekiem ;). Możecie za eksperymentować dodając rozmaite pestki i bakalie. Smacznego kochani ;]

niedziela, 1 marca 2009

Marchewkowe.


Nasze " ukochane " sprawdzone ciasto, jedno z ulubionych. Kto by pomyślał, że w środku tyle.. marchewki ? :-) Nawet największy niejadek się na nie skusi ;-) Miękkie, puszyste, najlepsze na ciepło posypane śnieżną - w moim przypadku " lawiną " (hihi..) Podobno lubię przedobrzyć, cała ja..;-] Najlepiej smakuje prosto z.. miski, łopatką ;-) z rodzynkami i wiórkami kokosowymi. Troszkę zmodyfikowany przepis, który dostałam od znajomej z wakacji, Pani Wioli :-).

Składniki na dużą okrągłą blaszkę :
  • Szklanka oleju słonecznikowego * czyli około 250 ml
  • 2 i 1/2 szklanki cukru
  • 2 szklanki mąki, pszennej tortowej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 ubite szklanki marchewki, starte na małych oczkach * 3-4 sztuki ;-)
  • 4 jajka * średniej wielkości
  • 2 łyżeczki cynamonu * + u mnie 1/2 łyżeczki imbiru
  • Szczypta soli
  • Rodzynki, mała garść, uprzednio namoczone w wrzątku/ alkoholu
  • Wiórki kokosowe * 2-3 łyżki :)

Najpierw, żeby nie było zamieszania przygotuj wszystkie składniki;). Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Obraną, oczyszczoną marchewkę zetrzyj na tarce o drobnych oczkach. Makę przesiej, po czym wymieszaj z proszkiem i sodą. Rodzynki zalej wrzątkiem lub alkoholem. Odmierz cukier i olej, a na koniec dokładnie wysmaruj foremkę masłem i obsyp bułką tartą. Teraz możesz już działać ;-)


W dużej misce ubij całe jaja z cukrem na gładką, puszystą masę. Stopniowo dodawaj przesianą mąkę, po czym olej, cynamon i szczypte soli * często pomijam/ zapominam, to nie koniec świata ;), cały czas miksując. Pod koniec dodaj startą marchewkę * najlepiej stopniowo, żeby przypadkiem nie przesadzić, czasem i ja odkładam małą garstkę ;-], odcedzone rodzynki i wiórki kokosowe, dokładnie wymieszaj. Gotową masę przelej do foremki * oczywiście niekoniecznie całą (hihi..) Piecz około godziny w podanej powyżej temperaturze, w razie potrzeby sprawdzaj patyczniem, błeno apetito amore.. ;dd ;-) !!