Eksperymentowałam, mieszałam różne rodzaje mąki, dodawałam coś od siebie. Efekt- katastrofa. 3 ogromne zakalce - na prawde, miałam nie małe wyrzuty sumienia, że
zmarnowałam tyle składników. Ale w końcu człowiek uczy się na błędach - pocieszałam się. Mam do nadrobienia aż 3 posty :-). Pierwszy z nich to właśnie chleb. Tym razem trzymałam się przepisu i wyszedł na prawdę b. smaczny. Ale nie skłamię, że przygotowanie zajmuje 10 minut. Trzeba przy nim troszkę dłużej postać, ale myślę, że smak świeżego bochenka na śniadanie wynagradza czas spędzony w kuchni. Polecam i pozdrawiam was wszystkich ciepło !! :-) Z przepisu Agnieszki klik klik, a przygotowanie z opisu Dorotuś.

Składniki na 1 bochenek :
- Szklanka maślanki w temperaturze pokojowej
- 1/4 szklanki letniej wody
- 1 łyżeczka płynnego miodu wrzosowego* użyłam wieokwiatowego
- 2 szklanki mąki pszennej chlebowej
- 1/2 szklanki mąki orkiszowej
- 1/2 szklanki mąki pszennej razowej
- 2 łyżki otrębów pszennych
- 2 łyżki zarodków pszennych* dałam otręby
- 1 łyżeczka drożdży instant* u mnie z czubkiem :)
- 1 i 1/3 łyżeczki soli
- Po 1 łyżce białego i czarnego sezamu (dodajemy do ciasta)
- Po 1 łyżeczce białego i czarnego sezamu do posypania chleba
- 1 jajko - dodałam od siebie. Do posmarowania bochenka z wierzchu
Drożdże wymieszaj z mąką, dodaj resztę składników i dokładnie wyrób gładkie ciasto. Odstaw do podwojenia objętości - u mnie zajęło to około 1 godzinę. Ponownie wyrób ciasto, odstaw na blaszce, przykryj ręcznikiem do podwojenia objętości* ja rozgrzewam piekarnik do około 50 stopni lekko uchylam. Po tym czasie zrób kilka nacięć, posmaruj jajkiem i obsyp sezamem. Na dno piekarnika połóż żaroodporne naczynie z wodą lub spryskaj jego ściany. Piecz 10 minut w temperaturze 240ºC, potem 10 minut w 220ºC, i ostatnie 10 minut w 200ºC* piekłam 30- 40 minut w 200ºC. Smacznego :)
Witam, mam dla Pani ciekawą propozycję zawodową. Chodzi o wykonanie pewnego zlecenia dla agencji reklamowej. Bardzo proszę o podesłanie maila na adres kw@apeiro.pl, a wyślę potrzebne informacje. Pozdrawiam serdecznie, Kasia.
OdpowiedzUsuń